Nazywam się Jarosław Rosłoniec łączę kompetencje dietetyka sportowego i trenera personalnego. kilkoma słowami przybliżę Ci powód, dla którego dieta, sport i ten blog jest dla mnie ważny.

Pozytywne uzależnienie.

Jestem uzależniony od dobrego samopoczucia, dobrego jedzenia, endorfin i adrenaliny . To daje mi sport a racjonalne odżywianie to konieczność, którą od lat staram się uczynić przyjemnością. Sport to także mój sposób na życie i kształtowanie charakteru. Postanowiłem, że swoimi doświadczeniami podzielę się z Wami. Zarażę Was pasją aż i Wy będziecie mogli mówić o uzależnieniu. Będę pisał bez nadęcia i bez skomplikowanych pojęć naukowych, w lekki, czasem dowcipny sposób. Nowe informacje znajdą dla siebie zarówno początkujący jak i zaawansowani sportowcy. Jeśli będę brutalny w swojej szczerości to nie bierzcie tego jak osobistej wycieczki, a im wcześniej niektóre fakty się przełknie tym mniej czasu w życiu się straci.

Sport w moim życiu

Mam za sobą 44 lata życia z czego od 8 roku życia tylko kilka lat upłynęło mi na błogim lenistwie przez resztę czyli grubo ponad 30 lat regularnie uprawiam sport. Zaczynałem w dzieciństwie od piłki nożnej, potem trafiłem do sportów walki, które wspomagałem treningiem siłowym. Zająłem się też bieganiem oraz jazdą na rowerze. Obecnie w zależności od mezocyklu trenuję regularnie 4-6 razy w tygodniu (trening K-1, MMA, siłowy i wydolnościowy tlenowy i beztlenowy) . Dieta pomaga mi nie tylko optymalnie trenować ale też czuć się dużo młodszym, choć wiem, że to złudne to daje mi to dużo siły.

Wykształcenie

Mam dwa zawody. Jestem ekonomistą (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, SGH w Warszawie, Akademia Koźmińskiego w Warszawie) oraz dietetykiem sportowym (AWF w Warszawie), ekonomia to wyraz pragmatyzmu a dietetyka sportowa – pasji i zaangażowania. Wiele lat pracowałem na stanowiskach kierowniczych i zawsze miałem mocne ciągoty w stronę psychologii. Moje ulubione słowo to motywacja, wielu z Was pewnie wie dlaczego.

Ja i dieta.

Przygoda z dietetyką rozpoczęła się wiele lat temu. Chyba 15 lat temu uświadomiłem sobie, że nie będę już nigdy młodszy. To chyba naturalne podsumowanie w wieku 30 lat? Pomimo tego, że ząb czasu szarpał nieubłaganie to ochota na sport nie malała. Trzeba było znaleźć sposób na oszukanie organizmu. Tak zacząłem pierwsze lektury z obszaru szeroko pojętego żywienia w sporcie. Po drodze zrobiłem kurs z dietetyki sportowej ale ciągle brakowało wiedzy z endokrynologii, fizjologii czy biochemii. To wszystko dostałem na Akademii Wychowania Sportowego w Warszawie. Dzisiaj mogę się poszczycić najlepszą ocena na dyplomie czyli 5 i średnią z egzaminów 4,92. Nadal się uczę i będę się uczył w przyszłości bo żywienie w sporcie to obszar, którego znaczenie bardzo szybko rośnie. Badanie oddziaływania diety na wyniki sportowe znacznie przyspieszyły dzięki wszechobecnej technologii.

Uniwersalne zasady.

Ze sportem jest jak z przysłowiowym nożem należy go używać z rozwagą. Wysiłek i dyscyplinę należy dostosować do swoich możliwości. Warto wyznaczać sobie mikro cele i realizować je powoli i cierpliwie. Nie wolno pomijać rozgrzewki i rozciągania, bo to warunkuje postępy i pozwala uniknąć kontuzji. Korzystając z tych oraz innych uniwersalnych wskazówek, które opisuję na blogu, będziesz się cieszył witalnością nawet w podeszłym wieku. Czego Ci życzę. Zacznij od 10 przykazań dla sportowców amatorów (kliknij tu>>) a gwarantuję Ci, że potem będzie łatwiej.

Zapraszam Was do mojego świata. Jarosław Rosłoniec

Comments are closed.